Moja instalacja pompy ciepła

Parę lat temu po zainstalowaniu u siebie pompy ciepła, z myślą o innych amatorach takiego rozwiązania, na Forum Muratora utworzyłem wątek Instalacja pompy ciepła “tymi ręcami” robiona. Wątek ten żyje sobie do dziś i ma już kilkadziesiąt stron, na których ja wraz z innymi Forumowiczami staramy się przybliżyć technikę instalacji takiego rozwiązania. Tutaj zamieszczam przedruk moich wypowiedzi szczegółowo opisujących wykonaną przeze mnie instalację. Przedruk uzupełniłem wstawkami kursywą wykonanymi po kilku latach:

Tytułem wstępu. Pomysł na zainstalowanie pompy ciepła pojawił się nagle. Gaz już miałem, ale chciałem założyć coś tańszego w eksploatacji. Węgiel odpadł ze względu na kłopotliwą obsługę, ciągłe palenie w kominku to kotłownia wewnątrz domu, więc padło na pompę ciepła, której idea bardzo mi się podobała. Po zorientowaniu się w kosztach urządzeń oraz instalacji, wykonaniu kilku maili do paru sprzedawców i instalatorów stwierdziłem, że cena kompleksowej instalacji jest z kosmosu, a ja jakoś nie lubię przepłacać i pracować na cudzego Mercedesa. W tym miejscu pewnie oburzą się instalatorzy pomp ciepła i powiedzą, że mają wysokie koszty, wypłacają pensje, płacą podatki, ZUSy itd., a kokosów wcale nie zarabiają. Oczywiście mają rację, bo przy działalności koszty w naszym kraju są niestety duże i trzeba się dobrze napracować, żeby je pokryć. Gdy kilka lat temu szukałem ofert, to pompy ciepła były niezbyt często instalowane i w związku z tym ich ceny były wysokie. Obecnie kilka lat po wykonaniu mojej instalacji obserwuję, że rynek się rozwija i można znaleźć oferty w różnych cenach od bardzo wysokich do całkiem przystępnych, ale zostawmy instalatorów i wróćmy do tematu, bo na koniec i tak każdy sam wybierze sobie taką metodę instalacji, jaka będzie mu pasowała.
Na szczęście samo urządzenie można było zorganizować po całkiem przyzwoitej cenie, więc trzeba się było dowiedzieć jak zrobić instalację. W sieci można było znaleźć sporo porad typu “tego się nie da”, “trzeba zatrudnić fachowca”, ale na szczęście były też informacje przydatne i to dosyć sporo. Postanowiłem więc całą instalację wykonać sam. Niżej postaram się opisać metody mojego postępowania, uzasadnić wybory, opisać popełnione błędy, przeprowadzone eksperymenty, przedstawić szczegółowe koszty. Może komuś to pomoże zainstalować swoją pompę ciepła, lub rozwiązać jakiś swój problem. Nie ponoszę jednak żadnej odpowiedzialności za ewentualne błędy, decyzje czy problemy które zostaną spowodowane jakimikolwiek pracami na podstawie niniejszego tekstu.

W dniu dzisiejszym widzę 3 metody nabycia instalacji pompy ciepła:
a) nabycie całej kompleksowej usługi – opcja najdroższa i niestety nie pozbawiona ryzyka, gdyż wielu instalatorów nie grzeszy wiedzą na temat tego co robią – widać to w wielu wątkach na forach na ten temat. Za to na pewno wiedzą jak skasować pieniądze. Oczywiście powyższa uwaga nie dotyczy wszystkich instalatorów, gdyż wśród nich są też prawdziwi i rzetelni fachowcy, ale będąc typowym inwestorem, nie znając środowiska można się czasem nadziać i trzeba stwierdzić, że mimo kompleksowości wykonywanej usługi wraz z gwarancją ryzyko jednak istnieje. Ryzyko można zminimalizować dowiadując się samemu co i jak powinno być robione. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie skomplikowane.

b) wykonanie dolnego źródła we własnym zakresie, a instalacji PC przez instalatora. Opcja często tańsza o kilka, nieraz kilkanaście!!! tysięcy, ale nieco bardziej ryzykowna i wymagająca osobistego zaangażowania inwestora. Zawężamy się tu do kolektora poziomego, więc jak ktoś nie ma miejsca, to trudno… Instalację DZ można zazwyczaj wykonywać w konsultacji z producentem (trzeba się dogadać), co ułatwia ominięcie błędów.

c) wykonanie wszystkiego samodzielnie i oddzielny zakup PC. Opcja zdecydowanie najtańsza, ale też można popełnić najwięcej błędów i wymaga największego zaangażowania inwestora. Tak samo jak w punkcie 2 powinno się udać konsultować postęp prac z producentem, który powinien ułatwiać podejmowane decyzje.
Ja poszedłem ścieżką c. Jest to moja pierwsza (i pewnie ostatnia – bo nie planuję drugiej budowy) instalacja PC. Mogę stwierdzić, że udana, bo działa i koszty poniesione na jej wykonanie nie były astronomiczne, jak podczas niektórych instalacji wykonywanych przez różne mniej lub bardziej wykwalifikowane firmy. Za popełnione błędy mogę mieć pretensje tylko do siebie, ale na razie jestem zadowolony i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że błędów nie było specjalnie dużo, ale o tym za chwilę. Bieżące zużycie energii można śledzić na stronie monitoringu na żywo i w arkuszu na stronie.

d) jest jeszcze opcja D: własnoręczne wykonanie pompy ciepła oraz instalacji. Ta opcja wymaga jednak sporej wiedzy z zakresu chłodnictwa oraz posiadania/pożyczenia specjalistycznego sprzętu. Na forum Elektrody znajdą się przykłady pokazujące, że tak też można, ale ta opcja nie jest dostępna dla każdego – dla mnie niestety też nie.

Informacje o sposobie instalacji PC zaczerpnąłem z:
– instrukcji obsługi oraz instrukcji instalacji PC wydanej przez producenta mojej pompy, ale też innych producentów
– forów internetowych (Muratora, Elektrody)
– artykułów w Instalatorze,
– strony http://www.hubomag.pl/
– strony http://www.solis.pl/
– jakichś amerykańskich stron dotyczących składu roztworów niskozamarzających wykorzystywanych w PC (dzięki nim zrezygnowałem z glikolu na korzyść etanolu)

Prace projektowe

1) Pierwsza rzecz, którą trzeba było ustalić to moc grzewcza pompy ciepła, która da radę ogrzać mój dom. Dom to 200m2 powierzchni mieszkalnej – ogrzewanej, całkowitej “trochę” więcej. Z wymaganą mocą był związany rozmiar kolektora dolnego i moc grzewcza przyszłej pompy. Nie miałem kompletnie rozeznania i prawdę mówiąc dobór został wykonany nieco “na pałę”, choć korzystałem z oprogramowania ozc i wyliczeń związanych z kilkumiesięcznym wykorzystaniem gazu. Tak po prostu stwierdziłem, że przyda się 10-11kW i na tą wielkość postanowiłem wykonać dolne źródło. Jak się później okazało, zupełnie przez przypadek udało mi się kupić pompę o mocy 8kW, więc zupełnie się rozminąłem z pierwotnymi szacunkami. Jeśli ktoś chciałby u siebie instalować pompę, a jest na etapie budowy, to zanim się za to zabierze, proponuję aby wykonał obliczenia OZC. W sieci można zdobyć darmowe oprogramowanie do tego celu, a jeśli się nie da rady, czy nie ma się na to ochoty, obliczenia można zlecić osobom specjalizującym się w liczeniu ozc. Wykonując obliczenia warto poeksperymentować ze zmianami w izolacji, wentylacji itp., aby dobrać optymalne rozwiązanie dla siebie.

2) Dolne źródło. Wybierając rodzaj dolnego źródła naczytałem się, że kolektory pionowe są zdecydowanie lepsze, bo dają wyższą temperaturę glikolu. Skoro ma być ekonomicznie, to niech będzie pionowy. Parę telefonów, maili i rozmów ostudziło jednak moje zapędy. Cena kolektora pionowego wynosiła około 100zł/mb, czyli 20-30kzł za instalację dla mnie. Podziękowałem. Nie zwróci się to nigdy. Teraz widzę, że rezygnacja z kolektora pionowego to był bardzo dobry wybór. Gdy obserwuję np. wizualizację Viessmana, to temperatury dolnego źródła są podobne lub niższe od temperatur osiąganych na moim kolektorze poziomym. Wprawdzie niektórzy forumowicze mają na tyle wydajne kolektory pionowe, że temperatury na nich są nieco wyższe, ale żeby nie popaść w ruinę finansową, zwykle jakoś sprytnie te kolektory wykonywali,. Jednak widać też trochę przypadków temperatur ujemnych na kolektorach pionowych (np.-3/-6) i moim zdaniem przyczyną jest źle dobrane lub wykonane DZ (ech ta firma…). Po prostu, ze względu na cenę, kolektory pionowe są często krótkie i wysoka na nich temperatura jest po prostu mitem nieosiągalnym w rzeczywistości. Ale jak ktoś nie ma miejsca, to nie ma wyjścia. Jeśli ktoś może zmieścić kolektor poziomy, to moim zdaniem jest to rozwiązanie z wyboru. Ja mogłem.
A więc poziomy -tylko jaki ? Meandry, spiralny, odkrywka, rowy ? Po konsultacją z koparkowcami dowiedziałem się, że wykopy na spiralny będą dużo łatwiejsze do wykonania, a więc i tańsze. Planując instalację DZ rozważałem kilka możliwości i odrzuciłem:
– kolektor pionowy ze względu na kosmiczny koszt wykonania (na szczęście mam sporą działkę i mogłem sobie na to pozwolić)
– kolektor poziomy wykonany w technologii odkrywki całej jego powierzchni – ze względu na koszty i totalną demolkę działki
– kolektor poziomy meandrowy – długi czas kopania 500-600m wykopu, koszt i pracochłonność z tym związana, cena wynajęcia małej koparki niewiele mniejsza od dużej, mała koparka płytko kopie.
Niech będzie więc spiralny. Wybrałem kolektor spiralny bo:
– każda “normalna” koparka jest w stanie wykopać rowy pod taki kolektor
– kopanie jest szybkie (łyżką 90cm), łatwe do zaplanowania
– koszt wynajęcia koparki jest niski, a tym samym wykonanie kolektora bardzo tanie
– kolektor nie musi zajmować regularnych powierzchni (meandrowy też nie musi) i może miec kształt na jaki pozwoli wyobraźnia oraz miejsce na dzialce, może być rozczłonkowany i poprowadzony np. dookoła domu (np. na małej działce). W takim przypadku należy zachować odpowiednią odległość od budynku (2-3m od brzegu kolektora – ale tu warto się poradzić np. producenta).
Kształt mojego kolektora dolnego:

 Jaka rura i ile ? W instrukcjach do instalacji pomp kilku producentów pisali, że rura PE32 nadaje się dla sekcji o długości do 150m, powyżej stosuje się PE40. Ja stwierdziłem, że kolektor chcę przewymiarować, gdyż cena rury nie jest wysoka, a za mały kolektor to mało wydajna instalacja. Chciałem zrobić 4x150mb, ale okazało się, że rurę sprzedają w odcinkach 200m, więc kupiłem 4x200m rury PE40. A co tam, rura jest tania (koło 3zł/mb). Kolektor celowo przewymiarowałem, bo cały czas nie byłem pewny jaką PC kupię i jaka będzie mi wystarczała. Koszt zakopania 600, czy 800 m rury nie różni się znacząco (zwłaszcza w stosunku do całej inwestycji), więc mając parę arów terenu zakopałem 800m rury.

3) Studzienka zbiorcza. W wielu miejscach polecano założenie studzienki zbiorczej. Bo analizie stwierdziłem, że w moim przypadku nie ma to za bardzo sensu, gdyż rozdzelacz mogę zrobić w piwnicy, a odpadną spore problemy. Argumenty za studzienką:
– duże oddalenie kolektora od budynku – w studzience umieszczamy rozdzielacz, a grubszą rurą doprowadzzmy glikol do budynku. zalety ??? w zasadzie nie mogę za bardzo wymyślić… no może krótsze sekcje ?
– nieco mniejszy przepust przez scianę, ale czy to na prawdę robi różnicę czy mamy 2 dziury 10x10cm, czy 15x30cm? I tak będzie zatkany i zapiankowany.
Przeciw studzience:
– koszt + dodatkowa praca
– ewentualne nieszczelności, woda w studzience,
– łażenie do studzienki żeby sprawdzić jak się miewa rozdzielacz
– a gdy ktoś wlezie i ze złośliwości przetnie rury ?
– kłopotliwa instalacja i ewentualna konserwacja rozdzielacza – włazić do dziury ???
A wiec studzience powiedziałem NIE i nie żałuję wyboru do dziś.

Prace ziemne

Po zakupie materiałów przyszedł czas na prace ziemne. Prace ziemne podczas zakopywania czterech sekcji kolektora spiralnego po 200m rury każda to rowy 2m szerokości 1.8 – 2m głębokości, 4x 25-30 m spirali, odstęp między rowami 4-5m. Dla zobrazowania skali łyżka koparki miała 90cm. W pracach uczestniczyły 3 osoby układające rury PE40 (jedna osoba z góry podawała rurę, a 2 układały w rowie) oraz 1 operator koparki. Do prac z rurą PE32 wystarczą 2 osoby. Prace zajęły 3 dni (koło 20-25 h pracy koparki po 75zł/h). Po ułożeniu spiral rury były wdeptywane w błoto (3 dni lało), powinny zostać przysypane piaskiem, ale jakoś nie mieliśmy weny, a grunt był mokry i grząski. Żółty dren ma służyć do nawadniania kolektora wodą z rynien, ale nie ma to chyba sensu – chyba że na wiosnę coś pomoże – dowiem się wkrótce. Efekty prac:

 


Popełnione błędy:
– złamana jedna rura – trzeba było ją rozciąć i zastosować łączenie za pomocą mufy elektroporowej (NIGDY nie należy używać złączek skręcanych pod ziemią – bo będzie ciekło). Prawdopodobnie złamana rura by działała, ale z ostrożności nie chciałem eksperymentować.
– brak podsypki z piasku – lało 3 dni i w wykopach było miękkie błoto, nierówności po zębach koparki były równane przed położeniem rur. Szczęśliwie w ziemi była tylko glina i nie było kamieni, więc piasek uznałem za zbędny. Po kilku latach wszystko działa, więc chyba miałem rację.
– rura powrotna nie powinna przechodzić przez spiralę – przed zasypaniem była w miarę możliwości poprawiana i wdeptywana w błoto
– przejście do budynku pod ławą ocieplone dookoła styropianem i pianką (powinno być przez dziurę w fundamencie, ale trudno się było przekuć). Prawidłowo wykonany przepust powinien być powyżej ławy fundamentowej (np. w połowie wysokości fundamentu) i wyglądać mniej więcej tak:

Najlepiej wykonać oddzielny przepust dla strony ciepłej i zimnej, rura położona w przepuście powinna mieć spadek na zewnątrz. Rury kolektora mogą być osadzone na piance montażowej i to chyba tyle. Jeśli ktoś zaczyna budowę, to może się obyć bez kucia po prostu wstawiając w fundament takie 2 rury. Najwygodniej przewidzieć wykonanie przepustów na etapie fundamentów, wtedy nie trzeb nic kuć.
Nie popełnione błędy:
– rury kolektora wznoszą się w stronę odpowietrzników. Pomógł mi w tym spadek terenu – dom na górce, kolektor niżej. Gdybym dom miał w dołku, trzeba by w najwyższym punkcie instalacji wykonać studzienkę z odpowietrznikami. Syfony w instalacji mogą powodować blokowanie przepływu cieczy przez pozostałe w kolektorze powietrze i należy tego unikać.
Szacunkowe koszty wykonania:
– koparka około 1600zł
– dwaj pomagierzy – 600 zł
– rura PE40 – 2300 zł
– piasek 500zł
– dren (w sumie niepotrzebny) chyba 200zł
SUMA za 800m kolektora dolnego około 5200 -5500zł (jesień 2008 )

Rozdzielacz

Jak pisałem, rury dolnego źródła zostały poprowadzone bezpośrednio do wnętrza budynku bez zastosowania studzienki zbiorczej. Stwierdziłem, że studzienka tylko skomplikuje całą instalację i nie przyniesie żadnego pożytku. Jak na razie jestem z tej decyzji zadowolony. Rozdzielacz został złożony z rury PE40 oraz skręcanych złączek. Była to w teorii najłatwiejsza metoda budowy rozdzielacza nie wymagająca użycia sprzętu do zgrzewania i drogich komponentów. Niestety okazało się, że skręcane złączki bardzo ciężko poskręcać tak, żeby z nich nie ciekło. Gdy nie ciekło z jednej, zaczynało kapać z drugiej – po prostu masakra. Okazało się że niektóre złączki są dobre – działały od razu, a niektóre (innej firmy) kompletnie do kitu – aż tak, że trzeba było je wyrzucić bo zawsze się rozciekały. Trudno mi powiedzieć jak przed kupnem rozpoznać złączki dobre… Po pewnej ilości poprawek z rozdzielacza nie cieknie, ufff…. Gdybym miał składać rozdzielacz ponownie, to prawdopodobnie zastosowałbym raczej coś innego – chyba zgrzewane złączki i rurę PP, choć w sumie ten rozdzielacz działa.
Rury zbiorcze rozdzielacza nie są poziome, lecz poprowadzone są pod kątem umożliwiającym spływanie powietrza do odpowietrzników. Rury DZ leżące w piwnicy na razie nie zostały niczym zaizolowane, więc się roszą, ale też i wysychają gdy PC nie działa. Na razie nie widzę problemów z tym związanych. W ubiegłym sezonie pokrywały się cieniutką warstewką lodu – też w niczym nie przeszkadzał. Kiedyś się wezmę, i je pewnie zaizoluję. Mamy rok 2014, a izolacji na rurach wciąż nie położyłem i chyba już nie położę. W piwnicy mam bardzo sucho, więc na rurach nie ma się co wykraplać – w czasie pracy pc minimalnie się roszą, ale nic z nich nie kapie, a rosa szybko wysycha. Mój rozdzielacz czasem jest podawany jako przykład partactwa. Fakt, mógłby być piękniejszy, gdybym go robił dziś, to pewnie by tak było, ale skoro jest, to niech sobie będzie 😉 Oczywiście klientowi bym czegoś takiego nie sprzedał, ale na szczęście nie jestem instalatorem.

Efekt prac:

Obiegówka DZ to pompa Wilo Star RS25/6, pracuje na 3-cim biegu i zużywa 93W. Różnica temperatur DZ wynosi 2-3-4 stopnie, więc przepływ jest wystarczający.
Popełnione błędy:
– męczące skręcanie złączek – ale w sumie zadziałało, więc nie jestem przekonany czy to błąd
– użycie teflonu do uszczelniania połączeń skręcanych – lepsze są konopie, bo nie cieknie (może po prostu nie umiem używać teflonu)
– brak zaizolowanych rur – powód: lenistwo, kiedyś może to zrobię…

W międzyczasie, gdy już kolektor został wykonany udało mi się przez przypadek nabyć pompę ciepła Stiebel Eltron WPWE 8K ze sterownikiem. Nie jest to może najnowszy model StE, ma jeszcze kompresor tłokowy, ale jest OK – jestem bardzo zadowolony z nabytku. Po kilku latach pracy pompa niestety straciła moc – prawdopodobnie padła sprężarka. Nie naprawiłem jej, tylko udało mi się kupić ten sam model, lecz 11kW – WPWE 11k i użytkuję ją od 2012 roku.
Wrazając do kolektora musiałem podjąć decyzję czym go napełnić. Niedaleko mam POCh w Gliwicach, więc można było tanio nabyć dowolny glikol. Instalacje zwykle są napełniane roztworem glikolu etylenowego, czasem roztworem gotowej mieszanki (np.Ergolidu). Roztwór nie powinien zamarzać w temperaturze -15 -18 stopni, więc wystarczy stężenie koło 30%. Roztwór powinien być wykonany z wodą demineralizowaną, którą można kupić lub wyprodukować samemu. Ja zdecydowałem się na produkcję wody za pomocą filtra RO, który nabyłem na allegro za około 150zł. Glikol jednak nie dawał mi spokoju i w sieci przeczytałem, że w instalacjach przemysłowych stosowany jest czasem roztwór metanolu. Dotarłem gdzieś też do artykułu porównującego glikole, etanol, metanol, w którym stwierdzono, że metanol jest najlepszy (najmniejsze opory tłoczenia i transport ciepła), a następnie etanol, glikol etylenowy i na końcu najgęstszy propylenowy. Ze względu na toksyczność metanolu nie brałem pod uwagę. Glikol etylenowy jest również silnie trujący i są rejony na świecie gdzie jest po prostu zakazany do napełniania DZ, więc też mnie jakoś nie pociągał (ewentualne zatrucie, skażenie przy wycieku itp.). Został propylenowy i etanol. Etanol był tańszy i ma lepsze parametry (transport ciepła i opory tłoczenia), więc eksperymentalnie padło na rozcieńczalnik spirytusowy skażony bitreksem, propanolem i glikolem (produkt z allegro). Nie jest to jakiś tam denaturat, pachnie jak normalna wódka, ale jest strasznie gorzki. 200l.

Szacunkowe koszty wykonania rozdzielacza, doprowadzenia rur DZ do pompy ciepła, napełnienia kolektora płynem:
– złączki + zawory około 500-700zł
– zbiornik wyrównawczy około 150zł
– obiegówka koło 300zł
– płyn niskozamarzający:
– 200l rozcieńczalnika spirytusowego (spirytus skażony) około 650zł
– 600l wody przefiltrowanej filtrem RO – około 3zł
– zakup filtra RO 150zł
– zakup pompy do wody brudnej 800W, wykorzystanej do napełniania kolektora – 70zł
SUMA za podłączenie kolektora + rozdzielacz: koło 2000zł

Napełnienie i odpowietrzenie DZ. Początkowo wydawało się to proste.
Korzystając z instrukcji obsługi/instalacji do pomp chyba Nibe, złożyłem układ napełniająco-odpowietrzający wg. następującego schematu:

W OBI kupiłem duży pojemnik (200l) do którego “cedziłem” wodę przez filtr RO. W ciągu doby byłem w stanie “odcedzić” koło 100l wody. Nie miałem warunków do wymiesznia 800l roztworu, więc prace wykonałem na raty. Do 100l wody na oko lałem pół baniaczka spirytusu. Sam proces napełniania i odpowietrzania podzieliłem sobie na 2 fazy. Najpierw pierwsza faza: po zmontowaniu “urządzenia odpowietrzająco-napełniającego” zamknąłem zawór 1, otworzyłem zawory 2 oraz 3, umieściłem pompę zanurzeniową na dnie 200l zbiornika, a następnie ją włączyłem (pompę kupiłem taką najtańszą do wody o mocy 600W, wygodniejsza by była o większej mocy). Pompę zanurzeniową wspomagałem też włączaniem obiegówki dolnego źródła. Płyn po paru minutach znikał ze zbiornika, gdy pojawiało się dno, przewoziłem pusty zbiornik na platforemce z rolkami (bardzo praktyczne do transportu ciężkich przedmiotów) pod filtr i włączałem filtrowanie – kapanie wody z RO. Następnego dnia był pełny, dolewałem rozcieńczalnika, mieszałem, wiozłem pojemnik pod kolektor, wrzucałem pompę i napełniałem kolektor dalej. Gdy kolektor był już prawie pełny pojawiła się faza druga – odpowietrzanie. W drugiej fazie duży zbiornik okazał się niezbyt praktyczny. Jako zbiornik na płyn wykorzystałem zwykłe wiadro budowlane o pojemności chyba ze 20l. Oczywiście czym większy zbiornik, tym łatwiej się odpowietrza układ. Do wiadra wrzuciłem pompę zanurzeniową, zalałem płynem, rurę wylotową z kolektora też umieściłem w wiadrze ale tak, by była jak najdalej od pompy – aby pompa zasysała jak najmniej baniek powietrza. Pompę dodatkowo umieściłem w ściętej butelce PET, żeby nie zasysała śmieci z dna wiadra (kawałków plastiku pozostałego pewnie po cięciu rur). Zalaną pompę włączyłem, i w miarę ubywania płynu z wiaderka, dolewałem kolejne porcje roztworu przygotowanego w dużym zbiorniku. W czasie odpowietrzania cyklicznie zakręcałem zawory na poszczególnych sekcjach tak, by jak największy strumień płynu wypłukiwał powietrze z jednej rury. Następnie zostawiałem otwartą kolejną sekcje, kolejną, kolejną itd. Sumarycznie zabawa trwała kilka godzin, aż z wylotu kolektora przestała lecieć piana i bańki powietrza. Wtedy odpowietrzanie uznałem za zakończone. Czerwoną linią zaznaczyłem to co do dziś zostało po “napełniaczu”, a więc 3 zawory, 2 trójniki i teraz 2 korki tkwiące w wylotach “odpowietrzacza”:

I w ten sposób dolne źródło zostało wykonane, podłączone i napełnione.

Elektryka
W zasadzie podłączenie elektryczne PC jest bardzo proste. Podłączamy odpowiednią wtyczkę do odpowiedniego gniazdka i tyle – powinno działać. Koszt takiej najprostszej instalacji 0zł. Jeśli kupiliśmy PC bez kabla – tak było u mnie, trzeba się trochę zastanowić. Tak samo, gdy chcemy sobie dołożyć jakieś inne elementy, czy mając długie kable umieścić je w korytkach (np. korytko 32×10 o długości 2m kosztuje 5zł, więc warto mieć w kablach porządek). Pompa ciepła zazwyczaj wymaga zasilania trójfazowego lub zarówno trójfazowego jak i jednofazowego. Do manipulacji na kablach, zwłaszcza 3-fazowych potrzebne są odpowiednie uprawnienia, więc można zamówić do podłączenia pc jakiegoś elektryka. Nie powinno to wiele kosztować. W czasie wykonywania podłączenia należy zwrócić uwagę na kolejność faz, bo złe podłączenie może spowodować obrót sprężarki w drugą stronę (nie każdy elektryk tym się przejmie, więc warto mu zwrócić uwagę). Czy złe podłączenie pompie zaszkodzi, czy też nie, wydaje mi się że lepiej nie sprawdzać. Przynajmniej ja się nie odważyłem. Jeśli nie jesteśmy pewni, co mamy w 3-fazowym gniazdku, należy tą kolejność faz sprawdzić czujnikiem kolejności faz. Dodatkowo można się zabezpieczyć przed zanikiem fazy, czy odwróceniem kolejności faz kupując i instalując czujnik kolejności i zaniku faz (cena 60-200zł). Niektóre pompy mają już takie urządzenie wbudowane, a niektóre nie. U mnie nie było, więc kupiłem czujnik kolejności i zaniku faz firmy Lovato chyba za 100-150zł (można było kupić taniej coś innego np. Zamel’a za około 60zł). Czujnik czujnikiem, ale do niego wymagany jest 3-fazowy stycznik, żeby czujnik mógł odłączyć urządzenie, jeśli wykryje problemy z zasilaniem. Taki stycznik 3-fazowy to koszt około 50zł (u mnie firmy Moeller). Ja dodatkowo zamontowałem sobie bezpiecznik trójfazowy – wyłącznik nadprądowy 16A. W sumie niepotrzebnie, bo obwód trójfazowy jest już zabezpieczony w głównej skrzynce, ale niech tam będzie. W praktyce okazało się to wygodne, bo na miejscu przy pompie ciepła łatwo mi odłączyć prąd od sprężarki. To tyle odnośnie 3-fazówki. Niżej zdjęcie ze skrzynki:

Różne pompy mogą mieć różne rozwiązania, a akurat moja, oprócz 3-fazówki do zasilania sprężarki, potrzebuje zasilania jednofazowego sterownika i obiegówek. Każdy elektryk bez problemu z 3-faz uzyska jedną fazę, lecz ja chciałem całkowicie odseparować w piwnicy obwód jednofazowy i wszystkie elementy zasilane prądem jednofazowym umieścić w oddzielnej skrzynce. Tak też się stało. W instrukcji do sterownika mojej pompy pisało, że obwód obiegówek może być obciążony prądem o maksymalnym natężeniu 2A, a więc na wszelki wypadek zainstalowałem taki bezpiecznik chroniący obwód jednofazowy (koszt 10zł). W skrzynce znalazło się też światełko za 5zł, sterownik czasowy za 30-40zł (ale to sterowanie a o tym później) oraz podlicznik.

Kolejna sprawa to podliczniki. Oczywiście można się bez nich obyć, ale u mnie ciekawość przeważyła i zamontowałem 2 podliczniki. Jeden trójfazowy dla samej sprężarki PC, drugi jednofazowy dla obiegówek i sterownika. Po pewnym czasie zamontowałem 2 elektroniczne liczniki i z obu automatycznie odczytuję pomiary i umieszczam je na wykresach zainstalowanego monitoringu.
Podsumujmy koszty zakupów:
instalacja 3-fazowa
– kabel 5-cio żyłowy 2.5mm2 – 5zł/mb
– wtyczka 3-fazowa – 15zł
– czujnik kolejności i zaniku faz – 150zł
– stycznik – 50zł
– skrzynka – 40 zł
– wyłącznik nadprądowy 3-fazowy – 40zł
instalacja 1-fazowa
– kabel 3-żyłowy 2zł/mb- parę metrów wyszło
– skrzynka – 40 zł
– wyłącznik nadprądowy 1-fazowy – 10zł
– lampka 5 zł
– korytka do ułożenia/zakrycia kabli na ścianach 50zł
Suma: 450 zł.
Podliczniki:
– 1-fazowy 60zł
– 3-fazowy 80 zł
Całość zamknęła się w 650zł

Analizując dziś, po kilku latach pracy wykonane podłączenie elektryczne, nie widzę potrzeby jego modyfikacji, więc chyba tym razem obyło się bez większych błędów.
Zostało jeszcze tylko podłączenie do górnego źródła i sterowanie…

Górne źródło

Jeśli ktoś jest na etapie projektu, czy wykonania instalacji grzewczej w domu, to powinien wybrać najlepsze rozwiązanie jakim jest podłogówka na całej powierzchni podłóg w domu. Grzejniki , moim zdaniem, na dzień dzisiejszy to po prostu przeżytek, którego nie warto mieć. Do podłogówki polecam zainstalowanie drabinek w łazienkach, ale żadnych innych grzejników naściennych. Jeśli ktoś z jakiejś przyczyny nie może zainstalować podłogówki w jakimś pomieszczeniu, to może się ewentualnie zastanowić nad ogrzewaniem ściennym. Trudniejszą sytuację mamy, gdy modernizujemy istniejącą instalację – wtedy trudno, trzeba się dopasować do możliwości, które są w danym miejscu dostępne. Gdy budowałem mój dom niestety nie wiedziałem tego, o czym teraz piszę i popełniłem bardzo duży błąd: podłogówkę zainstalowałem na parterze, a na piętrze niestety grzejniki. Nikomu nie polecam takiego rozwiązania.
Wodna podłogówka to bardzo wygodny, energooszczędny i elastyczny system, do którego będzie można podpiąć cokolwiek: pompę ciepła, kocioł gazowy, a nawet kocioł węglowy, elektryczny czy jakikolwiek inne źródło ciepła. Jeśli idąc za modą położymy w naszym energooszczędnym domu kable grzewcze, wtedy będziemy skazani na ogrzewanie elektryczne i nie będzie szans na modyfikację tego bez demolki w domu. Kable grzewcze wydają się atrakcyjne, bo łatwo się je układa i niezbyt dużo kosztują. Często zapomina się jednak, że oprócz ogrzewania, trzeba zapewnić też ciepłą wodę. Po pewnym czasie może (choć nie musi) okazać się, że co+cwu w naszym energooszczędnym domu to spory wydatek i może warto by było jakoś go zmniejszyć. Wodna podłogówka to umożliwi, elektryczna niestety nie.

Projektując podłogówkę można albo ją policzyć albo uprościć i przyjąć następujące założenia:
– rury podłogówki układamy co kilkanaście centymetrów, tzn. co 10, maksymalnie co 15cm
– długość rury w jednej sekcji nie powinna przekraczać 100m
– oddzielne kondygnacje powinny mieć oddzielne rozdzielacze.
I tyle. Układając podłogówkę zgodnie z tymi zasadami ułożymy wydajny i tani w eksploatacji system grzewczy dla całego domu.

Jak podłączyć pompę ciepła do podłogówki ? Okazuje się że jest to wręcz prymitywnie proste, a wszelkie komplikacje są tylko szkodliwe, bo podrażają wykonanie instalacji i zmniejszają sprawność pompy ciepła. Pompę ciepła podłączamy do podłogówki bezpośrednio, tzn. bez bufora, mieszacza, czy sterowanych elektronicznie zaworów. A więc
pompa ciepła->rozdzielacz zasilający podłogówkę,
następnie:
rozdzielacz powrotny->filtr->obiegówka->pompa ciepła.
Tyle. Jeśli ktoś tak wykona instalację i nie będzie usatysfakcjonowany, zawsze może do niej dołożyć cokolwiek w późniejszym terminie. Ja jednak wątpię, że po roku będzie chciał to zrobić. U mnie wyglądało to odwrotnie.  Najpierw podłączyłem bufor/sprzęgło o pojemności 160l, a po roku je odłączyłem i już do bufora/sprzęgła nie wrócę – był to kolejny błąd spowodowany mitami krążącymi wokół pomp ciepła.
Podczas łączenia pompy z rozdzielaczem warto zwrócić uwagę na jedną, lecz bardzo ważną sprawę: na średnicę rur, która powinna być większa niż przy instalacji np. gazowej. Polecam zastosowanie rury miedzianej  o średnicy co najmniej 28mm lub innej rury o średnicy wewnętrznej nie mniejszej niż u miedzianej 28-ki. Przy dużych odległościach od pompy do pierwszego rozdzielacza średnica rury powinna być większa. Warto też zastosować rurę elastyczną do połączenia pompy ciepła z resztą górnego źródła. Oczywiście nie należy zapominać o innych elementach identycznych jak w każdej innej instalacji grzewczej, tj. o zaworze bezpieczeństwa, zbiorniku przeponowym, manometrze, zaworze napełniającym itp.

 Sterowanie

Sterowanie możemy podzielić na sterowanie podłogówką i sterowanie pompą ciepła.

Sterowanie podłogówką
Zdaniem moim i wielu forumowiczów dobrze uregulowana podłogówka nie wymaga sterowania poszczególnymi sekcjami, bo wszędzie utrzymuje właściwą temperaturę, tą ustawioną przez użytkownika podczas regulacji. Mój sposób na regulację podłogówki jest następujący i składa się z 3 punktów:
1. maksymalnie odkręcić wszystkie sekcje
2. po 1 dniu przykręcić te sekcje, które ogrzewają zbyt ciepłe pomieszczenia
3. po kolejnym dniu lub lepiej dwóch wracać do punktu 2 aż do uzyskania satysfakcjonujących rezultatów.

Sterowanie pompą ciepła
To już ostatni element instalacji i stosowanych jest tu kilka podstawowych rozwiązań:

– sterowanie pokojowe za pomocą elektronicznego termostatu
– sterowanie pogodowe
– sterowanie mieszane pogodowo-pokojowe

Ja mam zainstalowane sterowanie pokojowe, które włącza pompę ciepła przy zadanej temperaturze w reprezentatywnym pomieszczeniu. Według mnie sprawdza się to bardzo dobrze i mimo, że mój sterownik ma sterowanie pogodowe, to z niego nie korzystam. Sterowanie pokojowe ustawiłem tak, by pompa ciepła grzała w zasadzie tylko w taniej taryfie. Obecnie na górze mam ustawione 21* w taniej i 19* w drogiej taryfie. Przy takim ustawieniu pompa ciepłą nie włącza mi się w drogiej taryfie, a w domu jest ciepło, może nawet czasem za ciepło 🙂